Niby caly wolny czas poswiecam na prace, niby jakies tam postepy sa a jednak konca nie widac. Od tej pracy na poddaszu, gdzie nie ma miejsca, w ktorym moglbym sie wyprostowac, zaczynam przypominac australopitka. Ma to jednak swoje zalety. Nawet w najnizszym punkcie naszego strychu nie walne w nic glowa…
Praca wre…



…syf jak byl tak jest…

…jednak czas na wyglupy znajdzie sie zawsze!


4 mar 2008 o 16:35
Prawda, jakie fajne fotki zrobilam? Ujelam cala esencje naszego balaganu!
11 mar 2008 o 7:47
ta ostatnia fota to z filmu “The Driller Killer” ??