Dzien 2: wizyty w pubach  

Dzisiaj udalo nam sie odwiedzic Emilke w pracy a potem w trojke poszlismy na pinta do Belki. Nie ma za bardzo o czym pisac. Mnie lapie jakies chorobsko, ktore jest wynikiem: albo temperatury w samolocie polaczonej z zimnym piwem; albo zupelnego nieprzygotowania ubraniowego jesli chodzi o pogode w NY; albo nadmiernej ilosci zimnego guinessa. Ale to ostatnie stanowczo wykluczam!!! W kazdym razie profilkatycznie jutro browarkom mowie: NIE! (no chyba, ze ktos tu umie przygotowac grzanca ;) ).

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

Zostaw odpowiedz