-1 (minus jeden)  

Smutne to i szczesliwe zarazem czasy nadeszly. Z jednej strony ciesze sie, ze Polacy wracaja. Bo to oznacza, ze Polska sobie radzi i staje sie realna alternatywa dla wysp. To znaczy, ze i my powinnismy powaznie pomyslec o powrocie… Z drugiej strony, kiedy wyjezdzaja “nasi” smutno mi sie robi. Bardzo fajna paczke stworzylismy to sie jeden Blazej wysypal. W biznesy rodzinne sie wkrecil i bedzie teraz pod krawatem klyentele nagabywal. Wlasciwie to chcialbym to zobaczyc. Blazej w garniturku, pod krawatem? To dobry temat na fotke…
No ale jak ja mam sie smucic, skoro kibicuje mu najmocniej jak potrafie? Niech sie chlopak wkreci w uczciwa prace, zarobi troche grosza, rozbuduje swoj warsztat i zawojuje polski swiat fotografii. Powiadam Wam: zapamietajcie sobie to male lesne stworzonko bo jeszcze nie raz o nim uslyszymy.
A Ty Blazeju, spij z oczami otwartemi bo nie wiesz nawet kiedy nas mozesz zobaczysz…

A to link do jego zdjec: Blazej Zajac na flickr.com

Odpowiedzi 4 na wpis “-1 (minus jeden)”

  1. natalia napisal(a):

    Blazeju, mam nadzieje, ze spotkamy sie szybciej niz na naszym weselu! Wpadniemy na narty!!!

  2. Blazej napisal(a):

    tez bede za wami bardzo tesknil ludziska kochane!!!! mam nadzieje ze zobaczymy sie tej zimy:)
    ps. zadnych garniturkow i krawatow nosil nie bede!
    (przynajmniej mam taka nadzieje)
    pozdrawiam!!!!

  3. damian napisal(a):

    do Blazeja

    Blazej dobry gajer nie jest zly:-)

  4. blog.zdankowski.com » Blog Archive » Smutne pozegnanie na wesolo napisal(a):

    [...] Jesli mam byc szczery to nie jestem pocieszony faktem, ze Molek wyjezdza. Znaczy ciesze sie bardzo, ze pojawil sie PLAN i, ze Molek go realizuje. Jednak mala samolubna czesc mnie, maly ulamek, jakies 9/10, nie jest zadowolona… Wolalbym, zeby byl tutaj, zebysmy mogli organizowac wypady na zdjecia, wycieczki po Walii, okolicach Salisbury czy tez pracowac razem nad sesjami (Elsa, Silent Eternity) lub naprawiac samochod. Molek byl w Londynie od poczatku naszego pobytu. Jeszcze jak pomieszkiwal w Londynie spotykalismy sie na pokazy slajdow albo na wciaganie pizzy. Odwiedzilismy go w Norfolku a odkad przeprowadzil sie do Salisbury bylismy w stalym kontakcie i spotykalismy sie dosyc regularnie. A jego mieszkanie w Salisbury stala sie baza wypadowa do zwiedzania Anglii. To juz kolejna osoba z bliskiego kregu znajomych, ktora opuszcza Anglie. Trzeba zwalic wine na Zajaca, ktory wyjechal jako pierwszy…. [...]

Zostaw odpowiedz