Grill u Damiana (foto story)  

Grille na Leytonstone, znane takze jako Garden Sessions, to otwarte zaproszenie do pijanstwa, obzarstwa i wszystkich innych grzechow znanych w starozytnej Rosji… Powodow do zorganizowania grilla zawsze jest duzo: przyszedl weekend, swieci slonce, swieza wyplata, ktos przyjechal, ktos wyjezdza… albo, jak w przypadku minionego weekendu, final mistrzostw Europy 2008. Hiszpania – Germania….

Jednym z przywilejow tych, co przychodza na czas (no prawie na czas) jest mozliwosc wyboru kanapy. Chociaz ponownie spoznieni, Damian juz nie byl taki zly jak ostatnio. Prawde mowiac to goscie zaskoczyli troche gospodarzy bo grill nie rozpalony, jedzenie przykryte… no ale trzeba przyznac, ze piwko bylo schlodzone! :)
Grill u Damiana

W przygotowaniach do ogladania finalu Euro 2008 zaangazowano amerykanskie wojsko, ktorego przedstawiciel dzielnie poradzil sobie z telewizorem, pradem i falami radiowymi. Dziekujemy Ci wujku Samie!!!Grill u Damiana

Tradycja jest juz, na grillach czy innego rodzaju spedach z kregu Damianowego, ze przychodzi moment prezentowania swoich aparatow. Im rzadszy, straszy, wiekszy, trudniejszy w obsludze, tym lepiej! Troche jak pawie prezentujace swoje ogony. Na zalaczonym obrazku, ogon, przepraszam, aparat - Michala.
Grill u Damiana

Udalo mi sie uchwycic Damiana lirycznego. Prawdopodobnie nuci sobie jakas wojenna piosenke, moze: “Z mlodej piersi sie wyrwalo…” albo “O moj rozmarynie…”
Grill u Damiana

Zafascynowany dzielnym amerykanskim wojskiem postanowielem poczuc sie jego czescia…
Grill u Damiana

W ramionach przyszlej, z piwkiem w reku, pelnym brzuszkiem, w dobrym towarzystwie i w pelnym rynsztunku. Czego chciec wiecej?
Grill u Damiana

Marek, jeszcze nie gotowy ale juz na dobrej drodze….
Grill u Damiana

Kolejna tradycja jest tez ogolno-zarazliwy jobel fotograficzny. Pisalem juz o tym zjawisku na lamach tego bloga, wiec powtarzac sie nie bede.Grill u Damiana

Basia nie lubi sie rozdrabniac…
Grill u Damiana

Kolejne wcielenie szeregowego Zdankowskiego.
Grill u Damiana

(prawie) cale towarzystwo zapatrzone w TV
Grill u Damiana

A to juz stacja Leytonstone, w piz*** drogi od domu…
Grill u Damiana

Dla tych co zainteresowani wiecej zdjec na blogu Damiana.

Odpowiedzi 3 na wpis “Grill u Damiana (foto story)”

  1. nebia napisal(a):

    he he, to byla impreza… wino, kobiety i spiew:) przynajniej dopoki sie mecz nie zaczal. no dobra, wiem wiem ;) dziolcha jestem i te futbole to mnie tak jakos malo ruszaja. ale wy, wojaki szwejki, w helmetach i pancerzeni, przez poltora godziny wzroku nie oderwaliscie. od pilki. a raczej od telewizora. zrozumiec to trzeba, jako ze pod wieloma wzgledami jestescie z innej planety :)
    niedziela byla przemila, dzieki :)

  2. natalia napisal(a):

    Oj dzialo sie, dzialo…:) Ja nie ogladalam meczu :)

  3. basia napisal(a):

    jak juz pisalam na blogu u Damiana, wpadniem (proszeni czy nie:) na kolejna imprezke, tylko dajta znac, no a meczyk w domku ogladnelismy, ja dziolha ale dobre mecze lubiem, pozdro dla wszystkich ogrodowo grilowych towarzyszy i towarzyszek

Zostaw odpowiedz