Czas wolny  

Tak jak sie spodziewalem Mustang przejal kontrole nad moim wolnym czasem. I tak jak sie domyslalem Natalii to nie w smak, ale na razie nie narzeka (za bardzo). Malo tego! Donosi zimne piwko (to jak jeszcze nie bylem chory) lub cieple herbatki (to jak juz mnie choroba opanowala) oraz prowadzi fotograficzna dokumentacje prac. Oboje wiemy, ze trzeba auto doprowadzic do dobrego stanu jak najszybciej i miec z glowy. Choc domyslam sie (kurde jaki ja domyslny dzisiaj jestem…), ze nigdy nie bedzie takiego etapu, zeby wszystko bylo cacy…

Nie domyslalem sie natomiast, ze moja nowa zabawka bedzie miala wplyw na czas wolny innych. Poczynajac od naszych sasiadow, ktorzy codziennie sprawdzaja czy sa postepy, czy nie trzeba jakos pomoc i zawsze sluza dobra rada, a konczac na ludziach mieszkajacych 144km od nas, ktorym sie chce przypedalowac w odwiedziny, zeby spedzic caly dzien pod samochodem! Tak wlasnie wygladal weekend Molka, ktory wsiadl na swoj rower i przez kilka godzin pedalowal do Londynu (do czasu, kiedy spadl rzesisty deszcz i zmusil go do zamiany srodka transportu na pociag…). Przyjechal z rana i po braterskim kung-fu ciosie na moje plecy pogonil mnie do roboty. W ciagu calego dlugiego dnia udalo nam sie poskladac system chlodniczy do kupy, odkrecic srubke 3/8″, ktorej gwint nie widzial swiata przez 42 lata, zalac system woda, przeplukac go kilka razy przy uzyciu jakiegos scierwa, wlac wode i ponownie ja wylac, zalac nowym plynem, uruchomic i wziac na przejazdzke (na stacje benzynowa….). Problem przegrzewania sie zostal chyba naprawiony. Nic nie wycieklo podczas naszej godzinnej przejazdzki. Potem pojechalismy na grilla do Marka :) Po tak dlugim i meczacym dniu nasza niedziela zaczela sie o 11:00 i juz do konca spedzona zostala przed telewizorem.

1966 Mustang

Molek, upaprany po lokcie

1966 Mustang

ostatnie poprawki przed odpaleniem

1966 Mustang

przejazdzka (Blazej i Kama)

Grill u Marka

Grill u Marka

Grill u Marka

Grill u Marka

1966 Mustang

1966 Mustang

Dzieki Molek! Kolejna sesja z Mustangiem za dwa tygodnie… Dla tych, ktorych interesuje co sie dzieje z samochodem, male info ponizej. Niezainteresowana reszta moze przestac czytac tutaj…

Jak wspomnialem wczesniej problem temperatury zostal chyba zazegnany. Nadal musze sprawdzic, jak dokladny jest termometr, zeby wiedziec czy mam ufac wskazaniom na desce. Teraz czeka mnie wyregulowanie/sprawdzenie gaznika i czasow zaplonow. Dzisiaj doczytalem w necie, ze pewna czesc, ktorej (moim zdaniem) brakowalo na gazniku jest jednak potrzebna i moje problemy ruszania spod swiatel so spowodowane brakiem tegoz elementu. Nie mam zielonegio pojecia jak sie to nazywa po polsku bo cala wiedze czerpie z angielskojezycznej literatury i stron internetowych. Po angielsku jest to “anti stall dashpot” i jego zadaniem jest lagodne zmniejszenie obrotow do jalowych po gwaltownym puszczeniu gazu. Jest to zwlaszcza niezbedbne z automatyczna skrzynia biegow, ktora jeszcze przez chwile “ciagnie” po odpuszczeniu gazu a przepustnica zostala juz zamknieta co konczy sie naglym milczeniem silnika z powodu braku odpowiednio bogatej mieszkanki :) Wyglada na to, ze to male piwo jednak nie wiem czy mozna te czesc tak po prostu dostac. Mozliwe, ze bede musial zakupic caly nowy gaznik a to juz nie maly wydatek.

1966 Mustang gaznik

1966 Mustang gaznik

Odpowiedzi 5 na wpis “Czas wolny”

  1. blazej napisal(a):

    ehhh widze ze bedzie z tym sporo roboty ale 3mam kciuki!
    jak kiedys pojawie sie w Londonie to zamawiam przejazdzke:):)
    powodzenia!!!!!

  2. nat napisal(a):

    Nie, no Tomus to juz prawdziwa pasja. Podziwiam, i zycze samych suksesow:)

  3. damian napisal(a):

    nienawidze Cie cwaniaczku,a ten samochod czerwony to pewnie z kompleksow sobie kupiles bo masz malego siusiaka.

    tak naprawde to zazdroszczeCi tej fury.
    dasz sie przejechac?

  4. Kittka napisal(a):

    No Tomek! Jestem pełna podziwu i życzę dużo cierpliwości i wytrwałości podczas odpicowywania Twojej czerwonej strzały :) która jest śliczna – znam te klimaty ;) bo sama interesuję się i posiadam autko zabytkowe :) jest przy tym bardzo dużo pracy i naprawdę dużo czasu trzeba poświęcić aby uzyskać zamierzony cel :)

    Ja zawsze się śmieje,że takimi furakami jeździ się od stacji do stacji :) bo mają takie silniki,że zjadają paliwko “szybciej niż prędzej” :)

  5. nebia napisal(a):

    Tomku, jak tam zyjecie? Zadnych nowych wiesci, chyba Cie ten mustang na dobre pochlonal :) Moze nawet sypiasz pod maska ;)
    Jeszcze raz gratuluje spelnienia marzenia, mam nadzieje, ze wkrotce zobaczymy Cie w Twoim nowym-starym nabytku-zabytku. x

Zostaw odpowiedz