Dawno nie pisalem. Chyba mnie len jesienno-zimowy zlapal. Ledwie ten letni odpuscil a juz jesienny lapie
Wlasciwie to chcialem napisac, ze nie za duzo sie dzieje, ale to nieprawda. Tak juz jest, ze miesiace powakacyjne obfituja w odwiedziny. Pewnie dlatego, ze urlopy niewykorzystane a z roku zostaly dwa miesiace…
W poprzednia sobote bylismy na urodzinach Dzikiego w Rythm Factory gdzie spotkalismy sie z kilkoma dawno nie widzianymi osobami. Do Damiana przyjechala siostra z Polski i oboje odwiedzili nas w niedziele. Pojechalismy na maly zlot starych samochodow, popstrykalismy zdjec, posluchalismy amerykanskich silnikow i kazdy w swoja strone. Czy to na Leytonstone, Colliers czy do Polski.
W ten weekend w nasze progi zawitaly siostry G. Na piatek zaplanowalismy teatr, gdzie, troche przydlugo, wystawiono Sound of Music. W sobote robilismy zwykle nic. Pojechalismy na miasto, poszwedalismy sie probujac dokonac jakichs niezwyklych zakupow, zjedlismy chinczyka na Camden… Wieczorem natomiast, ku uciesze naszych sasiadow, tluklismy lod na mojito i raczylismy sie rumem robiac sobie maly wieczor filmowy. Niedziela przyniosla kolejny zlot i kolejne fotki z samochodami ![]()
Na kolejny weekend tez mamy gosci i wcale bym sie nie zdziwil gdybysmy pojechali na zlot…

Kadillak

Zloty

Monika za kolkiem Mustanga 1968

Monika na masce Mustanga 1966

Mustang 1966

22 paź 2008 o 12:16
Wlasciwie to miales racje, ze malo sie dzieje…kazdy weekend podporzadkowany Mustangowi i jego rownie wiekowym kolegom
A tak naprawde to fajnie, ze Monia byla i fajnie rowniez, ze przyjezdza Dominia z Szymonem!
I chcialam jeszcze dodac dla tych spoza Londynu, ze nie uprawialismy kanibalizmu na Camden, tylko potrawe przyrzadzana przez Chinczykow, miejmy nadzieje, ze bez ludzkiego DNA.
22 paź 2008 o 15:17
no właśnie! ja przybywam! londynie, szykuj się!!!!!
23 paź 2008 o 20:20
Kochani!
Miło było Was znowu zobaczyć i dziekuję za fajowy wspólny weekend! Mam nadzieję Tomek, że pojedziemy na nie jeden jeszcze zlot tych wspaniałych Mustangów!
Buziole Wielkie!!!