Co w londynie piszczy – czyli tzw. apdejt  

Przy ostatnim wpisie pominalem zupelnie gimnastyke slowna i w zasadzie nalezaloby to poprawic teraz ale zupelnie brakuje mi weny. :( To pewnie dlatego, ze bylo kilka ladnych, slonecznych dni i entuzjazm az nas rozsadzal od srodka a teraz znowu sie chlodniej zrobilo i po entuzjazmie ani sladu….
Ponownie odwiedzila nas Goska, tym razem w celach biznesowych. Udalo jej sie wyciagnac nas na pchli targ w poszukiwaniu “ciekawostek” i rzeczywiscie mi sie udalo :) W jakims porzuconym koszyku znalazlem nakladke na obiektyw dzialajaca jak rybie oko. Za funta! No i mi sie troche wkrecilo patrzenie jak ryba :D Na razie tylko szybkie testy wykonalem na kilku aparatach ale kiedys wezme “rybie oko” na jakis konkretny fotograficzny wypad :)

Moje biurko

Moje biurko w pracy. Odkad tu zaczalem pracowac prawie nic sie nie zmienilo. Innych przerzucilo przez wiekszosc budynku a ja zagrzalem swoje miejsce i jest mi tam poki co dobrze.

Ryba patrzy na Adasia

Image Hosted by ImageShack.us

...

Zostaw odpowiedz