Jaja w Atenach  

Dokladnie tak jak w tytule, tegoroczne jajka zjedlismy w Atenach. Wprawdzie nie byly pokolorowane ani nawet specjalnie ozdobione ale byly to jajka, kurze, na twardo. Pomysl spedzenia tego dlugiego weekendu w Grecji zrodzil sie w umysle Nataliowej jeszcze gleboko w zeszlym roku. Taka podroz przedslubna. Zeby uniknac rozczarowania, zupelnie nie nastawialem sie na ten wyjazd. Wszystko – poczawszy od lotu i hotelu na logistyce i menu skonczywszy – zaplanowala Nataliowa. Ja wzialem na siebie role mula dzwigajacego ciezary, fotodokumentalisty i GPSa. Natalia ostatni miesiac praktycznie spedzila w Grecji – wirtualnie oczywiscie – czytajac wszystko co sie da na temat Aten, tych wspolczesnych jak i historycznych.

Kazda taka przygoda, jakkolwiek dobrze przemyslana i zaplanowana, wiaze sie z pewnymi trudnosciami i problemikami. Pierwsza taka poprzeczka bylo dostanie sie z lotniska do hotelu. Ladowalismy w nocy o 2:30 i jak wczesniej dowiedziala sie Nataliowa – metro jest nieczynne a taksowki dosc drogie. Postanowilismy wiec wziac autobus do centrum a stamtad dojechac taksowka do hotelu. Nalezy tu dodac, ze po naszej wspolnej podrozy do Paryza, gdzie tubylcy zle patrza na anglojezycznych i gdzie spotkaly nas same nieprzyjemnosci i przekrety nie oczekiwalem niczego lepszego od Atenczykow. Zwlaszcza taksowkarzy. Teraz wiem, ze nasz hotel oddalony byl tylko o 1,5 km od przystanku autobusowego, na ktorym wyladowalismy ale perspektywa szwedania sie po nieznanym miescie w srodku nocy jakos mi “nie robila“… Dlatego na dzien dobry (a wlasciwie dobranoc) przedstawiciel gatunku taksowkarz-krwiopijca zazyczyl sobie 25 euro za te 1,5 km, ktorych przejechanie zajelo mu az 20 minut!!! Juz po drugim zakrecie moj blednik sie pogubil a uprzejmosc kierowcy i szczere zainteresowanie przebiegiem naszej podrozy uspilo moja czujnosc. Nasz taksowkarz na to wlasnie liczyl i ostatecznie dopiero zasypiajac w hotelu uzmyslowilem sobie, ze zostalismy – delikatnie mowiac – “wykorzystani na greka” tyle, ze nic nie poczulismy przez ilosc wazeliny jaka nam zeserwowano. Jedyna pociecha w tym wszystkim jest fakt, ze gdybysmy jednak poszli na piechote moglibysmy wpasc w lapska wszedobylskich prostytutek, alfonsow oraz ich szemranej klienteli, ktorych rzesze widzielismy z taksowki. Moj wpis moglby sie wtedy zaczac zupelnie inaczej…

Niezbyt zadowolony z obrotu spraw postanowilem przejsc na tryb “czujnosc x3″ i z takim nastawieniem udalo nam sie przezyc nasza przygode bez wiekszych juz problemow. Malo tego! Odkrylismy, ze Grecy, w przeciwienstwie do Francuzow, sa pozytywnie nastawieni do turystow a wiekszosc posluguje sie kontaktowym angielskim, co znacznie ulatwilo nam pobyt. Wzielismy sobie jednak za cel nauczenie sie greckiego alfabetu i pod koniec pobytu calkiem niezle radzilismy sobie z odczytywaniem wszelakich napisow. Na szczecie nie musielismy zdawac sie tylko na wlasne zdolnosci, bo dla bardziej leniwych turystow nazwy ulic zostaly przetlumaczone na nasz alfabet.

Natalia zaplanowala wlasciwie kazda minute naszych wakacji, ale przeznaczyla na wszystko duzo czasu i ani przez chwile nie musielismy sie nigdzie spieszyc. Zatrzymywalismy sie kiedy tylko mielismy na to ochote, jedlismy w knajpach, ktore nam sie podobaly i niczego sobie nie odmawialismy. Chociaz po pierwszym dniu i zderzeniu z greckimi cenami, obawialismy sie, ze trzeba bedzie dosyc znacznie rozciagnac nasz budzet… Nie wiem, ile musza zarabiac Atenczycy, zeby pozwolic sobie na zwykle zycie. Najprostsza kawa to 4,5 Euro co sprawia, ze angielski Starbucks wydaje sie siecia tanich budek z kawa! Na obiad w knajpie trzeba przeznaczyc minimum 30 euro oraz garsc extra drobniakow na wode czy buleczke, ktore przynosza za kazdym razem bez konsultacji z nami :/

Jako, ze Ateny to klimat srodziemnomorski i raczej wodny nasze menu obfitowalo w roznego rodzaju morskie robaki: ryby, krewetki, kalamarnice czy osmiornice. Dopiero na koniec zafundowalem sobie suvlaki, ktore choc tanie jak barszcz i chamskie jak hamburger, byly mila odmiana od tych wszystkich morskich wymyslow. Prawda jest taka, ze facet jednak raz na jakis czas potrzebuje dobrego kawalka miesiwa, zeby odbudowac poklady meskosci w tkankach :)

Jedna z naszych ulubionych rozrywek bylo obserwowanie zabawy w kotka i myszke jaka funduja sobie policja i nielegalni sprzedawcy podrabianych torebek, zegarkow, okularow przeciwslonecznych i czego tam jeszcze. Przewaznie afrykanskiego pochodzenia z produkatmi rozlozonymi na bialych przescieradlach poruszaja sie w grupach liczacych nawet 20 osob. Rozkladaja sie wszedzie tam gdzie odbywa sie jakis ruch uliczny. Oprocz pilnowania swoich dobr rozgladaja sie w okolo i gdy tylko spostrzega patrol policji zbieraja sie w oka mgnieniu i z wielkimi, zawinietymi w przescieradlo worami na plecach, calymi grupami uciekaja w boczne uliczki i czekaja az policja przejdzie dalej. Ta z kolei nie ma chyba najmniejszej ochoty ich scigac tylko leniwie spaceruje uliczkami wsrod turystow raz po raz przeganiajac handlarzy dostarczajac nie lada rozrywki turystom. Co ciekawe, patrole policji skladaja sie przewaznie z dwoch facetow i jednej kobitki. I musze powiedziec, ze chetnie zatrudnilbym sie w biurze rekrutacji bo policjantki sa jak modelki: mlode, wysokie i zgrabne :) Nie przygladalem sie facetom ale Natalia twierdzi, ze to tez niezle ciacha :) Pewnie mundur i kajdanki przy pasie nie sa tu bez znaczenia ;)

Pierwszego dnia wybralismy sie na wyspe Aegina i gdybym mial wrocic do Grecji to chyba wybralbym wlasnie jedna z takich wysp. Cisza, spokoj, przestrzen i lazurowo czysta woda. A wszystkim tym mozna sie cieszyc spod parasola jednej z wielu restauracji rozsianych wzdluz wybrzeza, z zimnym piwkiem w reku, ktore nie kosztuje az tyle co w Atenach, a wszystkie rybnopochodne potrawy sa swiezutkie i elegancko podane. Mozna takze wynajac skuter, ktory zdaje sie jest ulubionym srodkiem transportu w Grecji. Drogi wijace sie po wyspie sa niezmacone obecnoscia policji czy kamer a wszelkie zasady bezpieczenstwa traktowane sa jako wskazowki raczej niz przepisy. Malo kto jezdzi w kasku, nie ma niedostepnych drog ani miejsc gdzie zabronione jest parkowanie. Po prostu jednosladowy raj!

Parafrazujac “Podsluchance” Szymborskiej chcialoby sie napisac, ze “w Grecji najbardziej podobaly mi sie piwo i policjantki. Te wszystkie Pitoklesy to nie dla mnie” ale fakt jest taki, ze ruiny, bijace swiadectwem minionych czasow, sa po prostu wspaniale. Z wiedza Natalii u boku, wsparty przewodnikiem i podluchujac angielskojezyczne wycieczki nie moglem wyjsc z podziwu dla zobyczy technicznej i kulturowej Grekow. A fakt, ze wielkie, miedzynarodowe, pieniadze pompowane sa w probe odtworzenia historycznej Grecji po prostu rozsadza mnie entuzjazmem. Cale rzesze ekspertow badaja kazdy gram odkopanych fragmentow i probuja przyporzadkowac go w odpowiednie miejsce. Tam gdzie brakuje elementow budowli dorabiane sa nowe zamienniki. Za kilka nastepnych lat, kiedy rusztowania juz znikna a budowle blysna dawnym blaskiem trzeba bedzie powtorzyc wizyte w Grecji.

Grecja

Grecja

Zappion

Lapiac slonce na Aeginie

Grecja

Aegina

Aegina

Handlarze chowajacy sie przed policja

Agora

Akropol

Swiatynia Zeusa

Na Akropolu

Suflaki

Grecja

Natalia z handlarzami w tle

Grecja

A teraz pora na maly eksperyment. W czasach gdy bylem slicznym chlopieciem rodzice zabrali nas na wycieczke do Grecji. I zupelnie przypadkiem natknalem sie niedawno na jedno ze zdjec z tegoz wlasnie wyjazdu. Oto co wpadlo mi do glowy…

Grecja 1987 (poprawione po sprostowaniu ojca :) )

Grecja 2009

Odpowiedzi 6 na wpis “Jaja w Atenach”

  1. basia napisal(a):

    Swietna wycieczka, tylko pozazdroscic!
    Do tego ciekawie opisana, zreszta Twoj blog zawsze czyta sie z przyjemnoscia :)
    Serdeczne usciski xxx
    Basia

  2. natalia z westcliff napisal(a):

    ale jaja! a ja myslalam ze wy w Polsce:)
    superasto:)

  3. Ala napisal(a):

    Dzieki Bogu ty byles GPS’m a nie Natalia :P i jak zawsze fantastyczne zdjecia:)

    Ala

  4. natalia napisal(a):

    Halo halo, siostra! Sugerujesz, ze nie mam talentu do kierunkow? ;)

  5. Jurek napisal(a):

    Moja krew. Mnie zawsze podobały się policjantki. Nawet mam gdzieś zdjęcia policjantek z NY. Ale ta Twoja “greczynka” też jest ładna. Mówiłem mamie że jesteś “złośliwy” wysyłając SMSa o tym jak to leżysz na plazy przy 20 stopniach i pijesz zimne piwo. Całe szczescie ze u nas tez bylo calkiem cieplo. Najciekawsze bylo to ostatnie zdjecie z Grecji z 1989r. Po pierwsze to nie ten rok. To bylo w 87r., a po drugie: skad masz to zdjecie? Oficjalnie to nam zdjecia z Grecji zginely. Ale pomysla to miales dobrego. Jutro wybieramy sie z mama do Ketrzyna na wesele Asi i Sebastiana. Pozdrowienia. Tata

  6. Wiola napisal(a):

    Hej! Super fotki, wyglada na mega ciekawa wyprawe :) Pozdrowionka!

Zostaw odpowiedz