Archive for Czerwiec, 2009

Trzydziesci – czyli wymasowane zuzlowe bluesy w Cardiff

wtorek, Czerwiec 30th, 2009

Nawet nie wiem jak i od czego zaczac… Ostatnie dwa tygodnie to jakas astronomicznych rozmiarow kumulacja wydarzen. Moze pozale sie najpierw, ze znowu nie mam Mustanga :( Zaniemoglo biedactwo i moje zdolnosci lecznicze oraz wiedza w zakresie przypadlosci mechanicznych sie skonczyla. Zanim jednak oddalem auto w dobre – mam nadzieje – rece sam sporo grzebalem spedzajac kazdy lunch i wieczor z glowa pod maska albo miedzy kolami. Ilosc benzyny jaka sie opilem, lub jaka wylala sie na mnie spokojnie wystarczylaby na zrobienie 100km jakims malym wspolczesnym samochodem :)

(więcej…)

188 dni rozlaki

wtorek, Czerwiec 16th, 2009

Sto osiemdziest osiem – dokladnie tyle dni minelo od mojej ostatniej podrozy Mustangiem. Nie powiem, lekko sie stesknilem, troche balem jak to bedzie, troche juz stracilem wiare, ze ten dzien w koncu nadejdzie… ale nadszedl. Mail od Damona z South Coast Mustangs, ze auto jest gotowe i zapytanie: kiedy moge przyjechac? No i tak sie zlozylo, ze mialem juz powazne zobowiazania na weekend i musialem wziac dzien wolnego, zeby odebrac moje czterdziestocztero letnie malenstwo :D

(więcej…)

Ruszyła — maszyna — po szynach — ospale

niedziela, Czerwiec 14th, 2009

W koncu!!!! Po (naprawde) dlugiej przerwie w koncu wydarzyla sie kolejna sesja. Chyba dosyc owocna. Nowa modelka i nowa wspolpraca z Agnieszka – makijazystka i stylistka. Mam nadzieje, ze nie ostatni raz. Dzien udany, duzo zdjec, smiechu, ciezkiej pracy i potu. Oto kilka zdjec zza kulis, tzw. bakstejdż :D

(więcej…)

Nuda dnia srod(k)owego

środa, Czerwiec 10th, 2009

Siedze tak sobie w pracy i troszke sie nudze – musze przyznac. Niby projekty mam ale w mojej branzy musze czekac na akceptacje klienta zanim rusze dalej a Ci jakby zapomnieli o bozym swiecie. Co moze zrobic Tomek jak sie nudzi?

(więcej…)

Juz czas…

sobota, Czerwiec 6th, 2009

…cos napisac. Znowu sie spozniam, ale tym razem mam dobre wytlumaczenie – “wakacje” w Polsce. Takie wakacje, ze nawet nie udalo nam sie odpoczac. Ale, jak juz kiedys pisalem, Ci co na stale mieszkaja na Wyspie wiedza dokladnie, o co chodzi. Sie przyjezdza, sie wita, sie lata po znajomych i rodzinie, sie zalatwia dentyste czy lekarza, sie duzo pije i sie potem wraca. (Zeby odpoczac….) Jednak tym razem tempo teleportacji z miejsca na miejsce i zmiany otoczenia bylo odurzajace! Z tego podroznego amoku obudzilem sie dopiero w domu, wczoraj (a z Polski wrocilismy tydzien temu ;)

(więcej…)