Od kilku dni trwa angielska zima – czyli przenikajace zimno (choc jest tylko -1) oraz ani sladu sniegu. Za to duzo wiatru i czasami deszczu. Zdecydowanie wole nasze polskie -15 niz to angielskie -1. Ale to jeszcze jest do zniesienia! Najgorsze, ze nasze urocze poddasze za Chiny nie chce sie nagrzac. Jest tak zimno, ze siedzimy z Nataliowa po obu stronach elektrycznego piecyka i tylko gapimy sie na powtorki Przyjaciol. Przy komputerze zadne z nas nie siedzi, bo palce zamarzaja przy pisaniu a myszke trzeba najpierw potrzymac miedzy nogami, zeby dala sie dotknac
Poranne wstawanie tez nie nalezy do najprzyjemniejszych, zwlaszcza, ze roznica temperatur “pod koldra”-”poza koldra” to tropikalne 20 stopni!!! Nie zrozumcie mnie zle, ja wcale nie narzekam, tylko kazdy wpis trzeba jakos zaczac
(więcej…)