Smutne pozegnanie na wesolo

poniedziałek, Kwiecień 6th, 2009

Piszac w skrocie o naszym weekendzie wystarczy napisac, ze odwiedzilismy Molka w Salisbury. Molek wraca do Polski i to byl jego ostatni weekend w UK. Nalezalo sie wiec pozegnac. Przy jedzeniu z grilla, w doborowym towarzystwie i przy darciu mordy do gitarowego grania. Szkoda tylko, ze nasze spiewy ukrocila sasiadka Molka, ktora ewidentnie nie poznala sie na naszych talentach wokalnych…

(więcej…)

Oficjalne otwarcie sezonu – Leytonstone

niedziela, Marzec 15th, 2009

Piatek 13-tego to jakas sciema. Nic zlego mnie nie spotkalo. Nawet w pracy wczesniej bylem niz zwykle i udalo sie dzien zamknac dosc produktywnie. Wprawdzie po wieczorze przy Chinczyku – i nie mam tu na mysli jedzenia chinskiego pochodzenia tylko gre planszowa – oraz kilku browarach z Adasiem obudzilem sie z okropnym bolem glowy. To jednak obudzilem sie w sobote czyli nie ma to nic wspolnego z piatkiem 13-tego. Powtorze wiec, ze piatek 13-tego to jakas sciema….

(więcej…)

Weekend na szybko prosze…

wtorek, Marzec 10th, 2009

Kolejny, dziesiaty juz, weekend 2009 roku za nami. Tym razem dluzszy, bo az trzydniowy. Jednak zyjac w dobie miniaturyzacji i wciaz zmniejszajacych sie dystansow, udalo nam sie w te trzy dni zapakowac wydarzen godnych calego tygodnia.

(więcej…)

Siurpryza

sobota, Luty 28th, 2009

Jest druga w nocy. Jesli mnie moje kalkulacje nie myla to juz 28 lutego. Przed chwila wrocilismy z imprezy niespodzianki, ktora przygotowala mi moja Gwiazda :) Nic sie nie pokumalem :D Taki ze mnie Szerlok, ze nawet ogrom smsmow atakujacych komorke Natalii od paru dni nie zwrocil mojej uwagi :) Piszac to jestem w stanie, w ktorym prowadzenie pojazdow mechanicznych jest niewskazane a nawet prawnie zabronione. Sprzyja mi jednak muzyczka plynaca z glosnikow i kufel schlodzonego piwa – zawsze w zasiegu :)

(więcej…)

Rozprawka: angielska zima a moja d..a

czwartek, Grudzień 4th, 2008

Od kilku dni trwa angielska zima – czyli przenikajace zimno (choc jest tylko -1) oraz ani sladu sniegu. Za to duzo wiatru i czasami deszczu. Zdecydowanie wole nasze polskie -15 niz to angielskie -1. Ale to jeszcze jest do zniesienia! Najgorsze, ze nasze urocze poddasze za Chiny nie chce sie nagrzac. Jest tak zimno, ze siedzimy z Nataliowa po obu stronach elektrycznego piecyka i tylko gapimy sie na powtorki Przyjaciol. Przy komputerze zadne z nas nie siedzi, bo palce zamarzaja przy pisaniu a myszke trzeba najpierw potrzymac miedzy nogami, zeby dala sie dotknac ;) Poranne wstawanie tez nie nalezy do najprzyjemniejszych, zwlaszcza, ze roznica temperatur “pod koldra”-”poza koldra” to tropikalne 20 stopni!!! Nie zrozumcie mnie zle, ja wcale nie narzekam, tylko kazdy wpis trzeba jakos zaczac :)

(więcej…)