Moi drodzy czytelnicy, lowcy nieszczesc i niepowodzen mojego zycia, stesknieni dramatycznych badz komediowych wydarzen, oczekujacy zdjec czy dawki mojego niezrozumialego humoru wplecionego w wyszukane konstrukcje zdaniowe plynace z charakterystycznym dla mojego stylu polotem. Wracam po przerwie, ale musze Was zmartwic, bo niewiele sie wydarzylo. Nie spoznilem sie na zaden samolot, nie wpadlem na zaden “genialny” pomysl, nie wyjechalem nigdzie gdzie moglbym sie zgubic lub wpasc do wody ani nie pokonalem taty czy brata w poola
Jednak dluga cisza w “interneterze” sprawia, ze musze wyladowac swoja potrzebe literackiej, czy raczej literowo-wyrazowej, ekspresji. Zacznijmy wiec…
(więcej…)