Dzien 5: Sex and the City & Jekyll and Hyde

piątek, Marzec 21st, 2008

Muzeum tym razem bylo otwarte i gotowe na nasz przyjazd. Okazalo sie jednak, ze to my nie bylismy gotowi na muzeum. Calego pobytu by nam zabraklo gdybysmy chcieli chocby zaliczyc wszystkie miejsca. Dlatego skupilismy sie na malej wystawie fotograficznej i na sztuce japonskiej, po drodze tylko zaliczajac europejskie malarstwo XIX-wieczne. Musielismy sie spieszyc na rezerwacje autobusowa…

Punkt kulminacyjny calego wyjazdu - przynajmniej dla Natalii – to wycieczka sladami “Sexu w wielkim miescie”. 3,5 godzinna podroz autokarem po zakamarkach Manhattanu, ogladanie fragmentow serialu odpowiadajacych lokalizacjom, pieprzne plotki z planu i z zycia gwiazd oraz dwa przystanki: cukiernia Magnolia (dla wtajemniczonych haslo: Cup Cakes) oraz pub Onieal’s (w serialu: pub Aidan-a i Steve-a). Te detale to dla pasjonatek takich jak Natalia, ktore zagladaja na mojego bloga ;) Wbrew moim oczekiwaniom wcale sie nie wynudzilem. Wlasciwie to mi sie nawet podobalo. Zwlaszcza, ze za oknem lalo a ja siedzac w cieplym, suchym miejscu nie musialem juz nigdzie chodzic… no i pani prowadzaca tez niczego sobie: Emily Sproch

Wieczorem Belka i Antos zabrali nas na obiad do Jekyll and Hyde, dosyc ciekawej jadlodajni gdzie z sufitu zwisaly trupy, lancuchy i ciala. Obrazy na scianach podazaja za Toba wzrokiem a glowa wilkolaka spiewa. Cale miejsce wypelnione bylo potworami/postaciami z roznych bajek i filmow. Niby ciekawie, ale po 20 minutach juz wszyscy chcielismy wychodzic, zmeczeni wyciem wilka, nagabywaniem wodzireja i dziwnym miksem muzycznym. Na szczescie moj stek byl bardzo dobry :D

Po dobrym steku naszla mnie ochota na jakas zywa muzyke i po kilkunastu minutach szwedania sie po Village i Soho w koncu zdecydowalismy sie na pub Groove. Potrzebowalismy troche czasu na rozkrecenie sie ale po kilku numerach chlopaki z Brooklynu porwali cala wiare do…. no nie do tanca, ale przynajmniej do klaskania… Jak nie lubie coverow tak ich jazzowo-funkowa wersja “Another Brick in the Wall” mnie rozwalila.

To byl udany dzien…

dzien 5

dzien 5

dzien 5
W sklepie “Pleasure Chest”

dzien 5

dzien 5
Cosmopolitan w Onieal’s

dzien 5

dzien 5
Sie prymitywnie usmialem…

Dzien 5: Poranek

środa, Marzec 19th, 2008

Dzisiaj NY przywital nas nedzna pogoda. Leje deszcz, wieje wiatr…. az nie chce sie nigdzie ruszac. Chyba wybierzemy sie do tego muzeum co to nam wczoraj zamkneli. Dobra, ide na sniadanie :)

Dzien 4: Nogi nam do d…..

środa, Marzec 19th, 2008

Dzien czwarty troche nas wymeczyl. Schodzilismy wieksza czesc srodkowego Manhattanu. Odwiedzilismy ciotke w pracy, zerknelismy na Rockefeller Plaza. Zarezerwowalismy sobie miejsca na wycieczce po lokalizacjach gdzie krecili Sex in the City. Przeszlismy sie do Metropolitan Museum, ktore zamkneli nam przed nosem. Potem poszlismy do Saks-a, taki odpowiednik londynskiego Harrods-a, gdzie sukienka na przecenie kosztuje $2000!!! Times Square zaliczylismy pod sam wieczor, zeby nacieszyc sie tymi wszystkimi swiatlami, wsunelismy pizze i z jezorami na wierzchu doczlapalismy sie do domu. Tam walnelismy sie przed TV i z kubkiem cieplej herbaty zaliczylismy 3 odcinki CSI :D

A wczesniej, z samego rana, obudzony przez wlasny kaszel, wyjrzalem przez okno i oto co zobaczylem.

dzien 4: swit nad Manhattanem

Kolejne fotki z dnia. Malo tego bo przez wiekszosc czasu krecimy video…

dzien 4: szwedactwo

dzien 4: szwedactwo

dzien 4: szwedactwo

Dzien 3: St Patrick’s Day PARTY!!!

wtorek, Marzec 18th, 2008

Tak jak przewidziala Emilka, moje herbatki okazaly sie byc dosyc ciemne z jasna, gesta pianka ;) Nie ma to jak zdrowy wplyw rodziny… ale naprawde czuje sie lepiej.

Imprezowalismy w pubie gdzie pracuje Ginny. To juz kolejne miejsce na naszej mapie nowojorskich pubow. Nie ma co sie rozpisywac, bylo fajosko i zdjecia to pokazuja:

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

dzien 3: party

Dzien 3: St Patrick’s Day

poniedziałek, Marzec 17th, 2008

Trzeci dzien podrozy, wielka parada 5 aleja w zwiazku z Dniem Swietego Patryka, a ja nie za bardzo moge zimne piwo na te moje rozlozone gardlo. Ale nic to! I tak sie nam podoba. Wprawdzie za cieplo nie jest ale przynajmniej sloneczko ladne swieci. We trojke, Nataliowa, Emilka i ja, wybralismy sie na nasze nowe lokum na Lower East Side, zostawilismy bagaze i ruszylismy na parade. Udalo nam sie takze zalatwic pare sprawunkow, wydac troche kasy na wyprzedazach no i oczywiscie zaliczyc Starbucks’a :D

Plan na wieczor jest taki, ze Belka konczy o 7:00pm i idziemy do pubu na male browary, w moim przypadku duze herbatki :(

Kilka zdjec z parady i z ulicy.

dzien 3: parada

dzien 3: parada

dzien 3: parada

 dzien 3: parada

dzien 3: parada

dzien 3: parada