Dzien 2: wizyty w pubach

poniedziałek, Marzec 17th, 2008

Dzisiaj udalo nam sie odwiedzic Emilke w pracy a potem w trojke poszlismy na pinta do Belki. Nie ma za bardzo o czym pisac. Mnie lapie jakies chorobsko, ktore jest wynikiem: albo temperatury w samolocie polaczonej z zimnym piwem; albo zupelnego nieprzygotowania ubraniowego jesli chodzi o pogode w NY; albo nadmiernej ilosci zimnego guinessa. Ale to ostatnie stanowczo wykluczam!!! W kazdym razie profilkatycznie jutro browarkom mowie: NIE! (no chyba, ze ktos tu umie przygotowac grzanca ;) ).

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

dzien 2: puby

Dzien 2: Zombie

niedziela, Marzec 16th, 2008

8:00 rano, Jersey City. Za oknem widok na Manhattan. Po tej calej morderczej podrozy (no dobra, wiem, ze troche koloryzyje…) i CALYCH 7 godzinach snu, wlasnie sie obudzilem. Czuje sie jeszcze nie do konca zywy i przechodze faze ”poranne zombie”.

Musimy sie spotkac z kobitka, od ktorej wynajmujemy lokum. Ona juz dzisiaj wyjezdza gdzies i moze sie spotkac tylko z samego rana. BARBARZYNSTWO!!!

Dzien 1: Detroit

sobota, Marzec 15th, 2008

Rzeczywiscie bedzie co opowiadac wnukom. “Sluchaj [tu wstawic imie wnuka]! Twoj dziadek to taka pierdola, ze nie wiadomo jak mu sie udalo sprawic, ze jestes na swiecie…. Po prostu ‘Dziadek Osiol’!”

Jestesmy w Detroit. Jest 23:35 naszego londynskiego czasu (19:35 czasu lokalnego). Natalia odsypia 7 godzinny lot a ja pilnuje, zeby mi Jej nie ukradli. Biedactwo zle znosi przestworza i pomimo malej ilosci snu nie udalo Jej sie zmruzyc oka. Za to obejrzala dwa filmy :D Ja nie mam problemow ze snem tylko z mala iloscia miejsca na nogi. Jednak pomimo tych niewygod udalo mi sie pospac okolo 2h. Ja obejrzalem “No Country for Old Man” i “Ksiege Dzungli 2″.

Lotnisko w Detroit jest spore, na tyle, ze jezdzi tu bezobslugowa kolejka wozac leniwych amerykancow od bramki do bramki. Pstryknalem kilka fotek i juz zdazyli sie mna zainteresowac amerykanscy skuteczni. Na szczescie akurat ustrzelilem amerykanska flage i jak ja pokazalem to chyba sie nawet gosc ucieszyl :)

To tyle na razie. Teraz fotki.

Detroit, lotnisko, dzien 1

Detroit, lotnisko, dzien 1

Detroit, lotnisko, dzien 1 

Dzien 1: Mow mi “osiol”

sobota, Marzec 15th, 2008

OK. Nie wiem nawet jak zaczac… Jestem “osiol”! Po prostu “osiol”!
Wpadamy z Natalia na Heathrow z duzym zapasem czasu. Tuz po przybyciu mysle sobie: “Dobrze by bylo sprawdzic numer lotu itp.” Wyciagam rzeczona karteczke z detalami i co sie okazuje? Jestesmy na zlym lotnisku! Powinnismy byc na Gatwick. Rada jest jedna. Trzeba brac taksowke. Bedzie to nas (mnie?) kosztowac niebagatelna sumke 130 funtow!!! Za transport z Heathrow na Gatwick.

A tak zmieniajac temat… Technologia w tych naszych czasach mnie zdumiewa! Siedze w taksowce, ktora pedzi 120kmh, mam laptopa na kolanach i wpisuje te info na bloga. Cuda panie! Cuda!