Co robie jak mnie dlugo na blogu nie ma…..

Weselne kartki

Przyznaje! Dlugo mnie na blogu nie bylo! Oj dlugo!!!! A przez czas mojej nieobecnosci: podrozalo paliwo; przyszla jesien; znajomi obrodzili w dzieci (lub tez sa w stanie pozapyleniowo-oczekujacym); zrobilem prawie 4000km i przepalilem jakies 600litrow paliwa; spotkalem sie z fajowymi ludzmi z MKP; zupelnie nie udalo mi sie odpoczac na tzw. „wakacjach”; ale przede wszystkim… Continue reading Co robie jak mnie dlugo na blogu nie ma…..

Kawalerskiego ciag dalszy…

Bile

Zaleta mieszkania poza granicami wlasnego kraju jest to, ze mozna zorganizowac dwa wieczory kawalerskie. Niektorym udaje sie nawet przezyc trzy! O jednym juz pisalem a drugi wydarzyl sie w sobote. Organizatorem zostal moj swiadek i poradzil sobie nienagannie. Bratu mojemu udalo sie uniknac sztampy i kiczu w rodzaju „laska z cyckami na wierzchu” i spotkanie… Continue reading Kawalerskiego ciag dalszy…

Trzydziesci – czyli wymasowane zuzlowe bluesy w Cardiff

30-tka

Nawet nie wiem jak i od czego zaczac… Ostatnie dwa tygodnie to jakas astronomicznych rozmiarow kumulacja wydarzen. Moze pozale sie najpierw, ze znowu nie mam Mustanga 🙁 Zaniemoglo biedactwo i moje zdolnosci lecznicze oraz wiedza w zakresie przypadlosci mechanicznych sie skonczyla. Zanim jednak oddalem auto w dobre – mam nadzieje – rece sam sporo grzebalem… Continue reading Trzydziesci – czyli wymasowane zuzlowe bluesy w Cardiff

Juz czas…

Toyka

…cos napisac. Znowu sie spozniam, ale tym razem mam dobre wytlumaczenie – „wakacje” w Polsce. Takie wakacje, ze nawet nie udalo nam sie odpoczac. Ale, jak juz kiedys pisalem, Ci co na stale mieszkaja na Wyspie wiedza dokladnie, o co chodzi. Sie przyjezdza, sie wita, sie lata po znajomych i rodzinie, sie zalatwia dentyste czy… Continue reading Juz czas…