Pierwsza noc na “walizkach”  

No i sie doczekalismy, choc wlasciwie to nie czekalismy wcale z utesknieniem na te chwile. Faktem jest jednak, ze od dzisiaj spimy w salonie. Choc wywiezlismy juz mnostwo rzeczy to nadal nasze graty sie pietrza prawie po sufit. Tym razem w salonie, ktory wyglada jak chlewik… Zobaczymy czy nie obudze sie soplem lodu – bo mi wypadal podloga, Natalia wyladowla na naszej kanapie z wloskiej skory. A oto plac bitwy na swiezo:

Nasz salon

Zostaw odpowiedz