Dzien 1: Detroit  

Rzeczywiscie bedzie co opowiadac wnukom. “Sluchaj [tu wstawic imie wnuka]! Twoj dziadek to taka pierdola, ze nie wiadomo jak mu sie udalo sprawic, ze jestes na swiecie…. Po prostu ‘Dziadek Osiol’!”

Jestesmy w Detroit. Jest 23:35 naszego londynskiego czasu (19:35 czasu lokalnego). Natalia odsypia 7 godzinny lot a ja pilnuje, zeby mi Jej nie ukradli. Biedactwo zle znosi przestworza i pomimo malej ilosci snu nie udalo Jej sie zmruzyc oka. Za to obejrzala dwa filmy :D Ja nie mam problemow ze snem tylko z mala iloscia miejsca na nogi. Jednak pomimo tych niewygod udalo mi sie pospac okolo 2h. Ja obejrzalem “No Country for Old Man” i “Ksiege Dzungli 2″.

Lotnisko w Detroit jest spore, na tyle, ze jezdzi tu bezobslugowa kolejka wozac leniwych amerykancow od bramki do bramki. Pstryknalem kilka fotek i juz zdazyli sie mna zainteresowac amerykanscy skuteczni. Na szczescie akurat ustrzelilem amerykanska flage i jak ja pokazalem to chyba sie nawet gosc ucieszyl :)

To tyle na razie. Teraz fotki.

Detroit, lotnisko, dzien 1

Detroit, lotnisko, dzien 1

Detroit, lotnisko, dzien 1 

Odpowiedzi 2 na wpis “Dzien 1: Detroit”

  1. Natalia napisal(a):

    Nie lubie latac…ale bedzie co opowiadac. Wlasnie mielismy alarm na lotnisku i ewakuacje…:(

  2. Blazej napisal(a):

    widze ze zapowiada sie ciekawy wypad, przynajmnieij wam ludzie nudno nie bedzie.
    a nawiasem mowiac to zdjecie u gory bardzo mi sie podoba
    pozdrawiam

Zostaw odpowiedz